Sylwia K. 's avatar
Sylwia K.
npub1pkpg...phuf
Psychodeliki
Kilka dni temu przeczytałam słowa Małgorzaty Ryżanowskiej „Po co ci łaska, skoro masz skrzydła?” I poczułam, że to nie jest zdanie o odwadze. To jest zdanie dla mnie o końcu żebrania. O końcu życia na kolanach przed cudzym spojrzeniem. O końcu proszenia świata, żeby pozwolił nam być tym, czym od początku jesteśmy. Bo największą manipulacją, jaką często podprogowo wmówiono człowiekowi, jest to, że musi zasłużyć na własne życie. Że musi pytać o pozwolenie. Na miłość. Na głos. Na miejsce. Na światło. Na prawo do oddychania pełną piersią. O to, że musi pytać o zdanie w kwestiach, które dotyczą jego życia. Skrzydła nie są nagrodą za dobre zachowanie. Nie są certyfikatem rozwoju. Nie są prezentem od świata. Skrzydła są pamięcią duszy. Ty je masz. Ja je mam. Każdy je ma. Są tym miejscem w człowieku, którego nie da się do końca ujarzmić, nawet jeśli przez lata uczono go ciszy, grzeczności, wstydu i życia pod cudzym sufitem. I przychodzi taki moment, czasem po bólu, czasem po rozpadzie, czasem po latach chodzenia wokół własnego serca na palcach, kiedy człowiek nagle rozumie: Ja nie muszę już prosić o pozwolenie na siebie. To nie jest bunt. To jest otwarcie oczu. To nie jest ego. To jest godność, która wstaje z ziemi. Na mojej pierwszej ceremonii z Grzybem P*sylocybinowym, z potężną medycyną, w 2018 roku zobaczyłam, że całe życie patrzyłam na świat przez dziurkę od klucza. Najboleśniejsze było to, jak mało siebie wpuszczałam do własnego życia. Jak często zdradzałam swój głos. Jak często kurczyłam się, żeby zmieścić się w cudzym lęku. Jak często myliłam przetrwanie z życiem. Wyjście z tej jaskini nie było piękne. Było mokre od łez. Niepewne. Czasem nie było tam żadnych wielkich słów. Szłam, potykając się o stare wersje siebie. Szłam z zaciśniętym gardłem. Szłam, kiedy ludzie mówili, że przesadzam. Tych głosów było dużo. Szłam, kiedy sama nie wiedziałam, czy idę ku światłu, czy tylko dalej od ciemności. Ale słyszałam coś cichego. Tak cichego, że prawie nie miało prawa istnieć. Moją intuicję. A intuicja nie zawsze krzyczy, szczególnie na początku, kiedy uczymy się jej słuchać. Czasem szepcze tak delikatnie, bo nie chce nas przestraszyć prawdą o naszej własnej wielkości. Pierwszy lot nie wygląda jak zwycięstwo. Pierwszy lot wygląda jak człowiek, który drży, ale już wie, że nie wraca do jaskini. Jak ktoś, kto się boi, ale przestał oddawać strachowi tron. Jak ktoś, kto pierwszy raz mówi: Mogę się bać i nadal wybrać siebie. I to jest święte. Bo wolność nie zaczyna się wtedy, kiedy znika lęk. Wolność zaczyna się wtedy, kiedy lęk przestaje być twoją jaskinią. Dlatego nie pozwalam w swojej obecności umniejszać drugiego człowieka. Nie pozwalam wchodzić komuś do życia z butami nieproszonych rad. Nie pozwalam mylić kontroli z troską. Bo wiem, jak łatwo można połamać komuś skrzydła słowem wypowiedzianym z pozycji wyższości. Bo ten, kto stawia się wyżej od drugiego człowieka, tak naprawdę siedzi w jaskini wyłożonej brokatem, ale to wciąż jest jaskinia. A prawdziwa miłość nie poprawia człowieka na siłę. Prawdziwa miłość robi przestrzeń, żeby mógł usłyszeć siebie. Nie ratuje go z jego drogi. Nie kradnie mu lekcji. Nie odbiera mu prawa do własnego tempa. Bo każdy z nas ma swoje niebo. I każdy musi sam odkryć, że niebo nie jest nagrodą. Niebo jest naturą. Znasz to uczucie, piękny człowieku? Ten moment, kiedy nagle rozumiesz, że masz prawo do wszystkiego na tym świecie? Że nie jesteś błędem? Że nie jesteś za dużo? Że nie jesteś za mało? Że nie jesteś za późno? Że nie musisz stać pod drzwiami własnego życia i czekać, aż ktoś cię wpuści? Bo to od początku był twój dom. Twoje ciało. Twoje serce. Twoje skrzydła. Twoje życie. I jeśli dziś jeszcze nie umiesz latać, to proszę, nie rób z tego dowodu przeciwko sobie. Może po prostu zbyt długo kazano ci chodzić z opuszczoną głową. Może twoje skrzydła nie są słabe. Może tylko nigdy nie dano im przestrzeni... Idź. Nie idealnie. Nie dla oklasków. Idź tak, jak wraca się do siebie po długim zatrzymaniu. Uczciwie. Z czułością. Kocham obserwować człowieka w rozkwicie. Widzieć człowieka, który przestał przepraszać za swoje światło. Widzieć duszę, która przypomina sobie, że nigdy nie była mała. Widzieć moment, w którym ktoś po latach wraca do domu. Do siebie. I nie pyta już świata: Czy mogę? Tylko prawdziwie mówi: Jestem. Kasia Nosowska, którą uwielbiam, użyła kiedyś pięknej metafory: „Jesteś plemnikiem z miliona plemników, który wygrał wyścig, aby tu być. Każdy z nas zaczął się od wyścigu, w którym brało udział około 200-300 milionów plemników. Wygrał jeden. Nie jesteśmy tu na krzywy ryj." Mam prawo do swojego życia, swoich wyborów i swojej drogi. Nikt nie ma prawa bez pytania ingerować w moje życie, mój ogród, moją przestrzeń. Jestem tutaj, bo wygrałam ten wyścig. Jestem na równych prawach z każdą osobą na Ziemi. Nie jestem ani lepsza, ani gorsza, ale to pojmuje tylko ten człowiek, który dotknął swojego światła i cienia. A ja jestem. I to wystarczy. Nie musimy tłumaczyć się z naszych wyborów. Jeśli nie ranimy innych, mamy prawo rozłożyć skrzydła i frunąć wszędzie tam, dokąd zaprowadzi nas nasza wyobraźnia. Do zobaczenia na szlaku, piękni ludzie. Sylwia 🌱 image
Zapraszam serdecznie na drugą edycję Plemienia Świadków – kręgu integracji doświadczeń psychodelicznych. 🌱 Liczba miejsc ograniczona: maks. 15 osób 🌱 Kiedy: 21 lutego (sobota), godz. 18:00–21:00 Miejsce, w którym w bezpiecznym i wspierającym otoczeniu będziesz mógł otwarcie opowiedzieć o swoich doświadczeniach psychodelicznych lub posłuchać historii innych. Dzielenie się własnym doświadczeniem nie jest obowiązkowe. W kręgu Plemienia Świadków nie oceniamy, nie doradzamy i nie sugerujemy rozwiązań. Po prostu słuchamy i jesteśmy obecni. Często właśnie w tej prostej, ludzkiej i naturalnej wymianie pojawia się zrozumienie, czasem dzięki własnym słowom wypowiedzianym na głos, a czasem dzięki opowieściom innych, które stają się subtelnymi drogowskazami, brakującym puzzlem w procesie integracji. ✨ Pełen opis wydarzenia oraz link do biletów znajdziesz poniżej: Zapraszam Sylwia 🌼 image
Wewnętrzna Droga Opiekuna Psychodelicznego Na Zachodzie coraz częściej mówi się o psychodelikach w języku neuronauki, terapii i neuroplastyczności.Ale w tym języku łatwo zgubić to, co najważniejsze, relację z tajemnicą życia. Dla ludów Amazonii roślina psychodeliczna nie jest tylko substancją, lecz istotą, z którą można wejść w dialog.Nie jest narzędziem do osiągnięcia celu, lecz nauczycielem, który wymaga pokory, ciszy i słuchania. Dla ludzi Zachodu psychodeliki są często chwilową zmianą w biochemii mózgu, obietnicą katharsis, wybawieniem od nieszczęścia, skrótem do oświecenia i szczęśliwego życia – nic bardziej mylnego! Dla rdzennych ludów Amazonii są relacją, świętym dialogiem, procesem powrotu do korzeni. Nie “bierze” się rośliny. Słucha się jej. Shipibo, ludy rzeki Ucayali, mówią, że każda roślina ma ducha, który uczy w ciszy. Ich wiedza nie jest teorią, którą można zdobyć na uniwersytecie, jest zapisem tysięcy lat słuchania, obserwacji, snów i rozmów z tym, co rośnie, oddycha i pamięta. Dżungla nie jest tam krajobrazem. Jest żywym organizmem świadomości, jest życiem. Nie ma podziału między człowiekiem a naturą. Nie ma „ja” i „rośliny”. Jest współistnienie, proces uczenia się od samego życia. Zachód pyta: jak to działa? Amazonia pyta: czego mogę się nauczyć? Te dwa pytania brzmią podobnie, lecz rodzą się z innych punktów widzenia. Pierwsze wypływa z umysłu analitycznego, który chce panować. Drugie z intuicji, ciała i pokory. Dla rdzennych ludów każda roślina jest nauczycielem. Ayahuasca nie jest tylko substancją, jest duchem, z którym wchodzi się w relację. Uczeń przez lata uczy się nie książkowej wiedzy, lecz zaufania, cierpliwości i milczenia. Nie zdobywa informacji; pozwala, by ta go przeniknęła. Dokończenie w linku poniżej 👇 Dziękujemy 🌱 #LSDResearch #Psylocybina #Psilocybina #DMTResearch #Ayahuasca #PsychedelicScience #BadaniaNadPsychodelikami #PsychedelicResearch image
Ayahuasca Does not always answer our questions directly, but often points us toward the path. Trust it, and follow where it leads, for it is there that we find what we truly need. #ayahuasca #świadomość #innerjourney #rozwójduchowy #trusttheprocess #podróżwgłąbsiebie #selfdiscovery #zaufaniedosiebie #plantmedicine #przebudzenie #healingjourney #duchowadroga #mindfulness #transformacja #trustyourpath #natura #spiritualgrowth #czasnakwas image
This mushroom understands your problems and offers solutions better than 99.9% of licensed therapists worldwide. #psychodeliki #samorozwój #świadomość #rozwójosobisty #podróżwgłąbsiebie #psychedelics #selfgrowth #selfdiscovery #consciousness image
Witajcie 🌍 Jestem nowa na Nostr. Piszę o psychodelikach, mądrości rdzennych ludów i o rozwoju, który nie zamyka w systemach, lecz otwiera na wolność. Szukam polskiej społeczności — piszę po polsku. Sylwia 🌿 #polstr #nostrpl #polska image